wtorek, 28 stycznia 2014

9/12

Żeby nie było,że mam czas na pisanie na blogu - piszę zawsze z telefonu i podczas drzemki Kurczaka przy cycku. 
Tak, niestety nadal tak śpi. Nie umiem go uśpić w ciągu dnia inaczej. Wózek przez jakiś czas był obłaskawiony, ale po nastaniu mrozów Kurczak pała do niego jeszcze większą nienawiścią, niż wcześniej. W ogóle mróz i wiatr działają na niego, jak płachta na byka. Tak wkurzonego Kurczaka jeszcze nie widziałam. Więc niestety nie wychodzimy na spacery :(. 
W nocy budzi się czasem co chwilę. I albo daję mu cycka, albo go noszę. Taty w nocy prawie nie akceptuje. To takie męczące dla mnie. Nie dość, że cały dzień jestem sama i potwornie się namęczę, to jeszcze w nocy Mąż, mimo chęci, nie jest mi w stanie pomóc. Lęk separacyjny. Już mam tego tak dosyć. Kiedy to dziadostwo mija? 

Z drugiej strony uwielbiam i kocham coraz bardziej tego Kurczaka-łobuziaka. Jest pocieszny tak, że nie mogę. Znowu gada. I w końcu wymawia czysto MA-MA:). Wspina się jak szalony na wszystko. Chce koniecznie schwycić i wsadzić do dzioba wszystko, co zakazane. A gdy mu nie pozwalam, to urządza histerię. Czyli wszystko z nim w porządku ;). 
Emocjonalnie może i tak, natomiast jedzenie leży. TYLKO OWOCE. Warzywa, kaszki, picie z butelki w pogardzie. Chociaż dzisiaj pewien progres w piciu nastąpił. Wypił, uwaga, całe 90 ml mleka modyfikowanego i, mon dieu, 20 ml wody!!! Staram się przetrzymać go możliwie długo bez cyca, ale idzie średnio. Nadal przerwy wynoszą ok. trzech godzin. Czasem w porywach do czterech, przy dobrych wiatrach. Taki oporny egzemplarz nam się trafił. 

I nie wiem jak w tym całym rozgardiaszu zaliczyłam teorię literatury na czwórkę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz