poniedziałek, 27 kwietnia 2015

taki już duży, taki jeszcze malutki

Mniej więcej osiemdziesiąt cztery razy dziennie doświadczam tego paradoksalnego uczucia, że misio ma już dwa lata, więc jest już taki duży, że jeszcze chwila i pójdzie do placówek, skończy się sielanka domowa, a jemu wcale nie będzie to bardzo doskwierać, bo się okaże, że fajnie jest z dzieciakami bez mamy. A jednocześnie, że jest jeszcze takim szkrabkiem, co ciągle nie gada, co jeszcze w pieluchach, co chce ciągle na rączki, ciągle przytulać i nie śpi całej nocy.
 
Cudowne to. A najciekawsze, że pewnie zostanie to nam, rodzicom, na zawsze. Duma z dojrzałości i rozczulenie z dziecięcości.
 
Może jakaś dziwna jestem, ale ze sto dwadzieścia osiem razy dziennie wzruszam się na widok swojego misia i zachwycam się tym, że on w ogóle jest.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz