Bo musi się ulać. Lepiej niech się uleje do internetów niż na członków rodziny ;)
- Zabiję cię. - szepczę do męża, który właśnie położył się obok spać.
- ...?
- Zabiję cię, że mnie obudziłeś tefałpekulturą, gdy już zasnęłam. - nadal szeptem, głosem z horroru - Ja tu oddychać normalnie nie mogę, bo nos zatkany, płuca i przepona gdzieś pod gardłem, cała zdrętwiała, bo mogę spać tylko na jednym boku, a ten sobie włącza tefałpekultura. Już nie z jakichś romantycznych powodów, nie dla mojego widzimisię potrzebujemy trzeciego pokoju. Tu chodzi o przetrwanie. Twoje.
Dla nieczujących ironii i biorących wszystko dosłownie - nie zabiję, spokojnie.
Ale jak jeszcze raz usłyszę, że ciąża to nie choroba, zwłaszcza z ust faceta lub niedzieciatej kobiety, to trafi mnie szlag.
Jeśli to nie choroba, to niby dlaczego organizm tak wariuje, wszystkie organy funkcjonują gorzej, wyniki badań są gorsze, dolegliwości są bardzo dokuczliwe i długotrwałe???
Ciało kobiety jest wykończone ciążą. Jak można mówić, nawet o niepowikłanej ciąży, że to takie nic?
Boszszsz, każdej matce, która przeżyła, przetrwała ciążę, należy się z urzędu dodatek do emerytury, wszelkie możliwe ulgi, hołdy, daniny, wszystko. Najpierw ciąża to ogromne poświęcenie, do którego żaden facet nie byłby zdolny z własnej woli, potem jeszcze odchowanie dziecka, wykarmienie, stres, niewyspanie chroniczne, zamartwianie, powtarzane milion razy tych same czynności. Naprawdę matka, której zależy na dziecku, poświęca się codziennie, dzień w dzień, rok w rok. Spala się dla potomstwa.
W zamian miło byłoby doznać choć odrobiny wygody i przyjemności, tak na pocieszenie, osłodę. Dać jej pospać. Zrobić coś za nią bez konieczności wskazywania palcem, co konkretnie. Ustąpić miejsca w kolejce, w tramwaju. Wracać z roboty, zanim zaśnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz