a dziecko nie nosi znamion demoralizacji (jak jego matka) z powodu iż nie zasypiało w łóżeczku.
Czyli dziś o tym, żeby nie robić ciśnienia z tym zasypianiem.
Och, jakżesz wstyd było mamie misi, gdy musiała w towarzystwie przyznać, że jej miś nie zasypia sam w łóżeczku! Żeby jeszcze zasypiał w wózku na spacerze. Tak też zasypiał, ale tylko ciepłą porą. Najpierw, przez pierwszy rok jego życia, zasypiał albo przy cycku (haniebne!), na rękach (patologia!) lub ewentualnie w wózku (no, ewentualnie). Potem, gdy cycek (zaskakująco bezproblemowo, przypadek?) się skończył, zasypiał na rękach i w wózku (dopóki było ciepło).
I tak do niedawna.
Gdzieś od dwóch tygodni zaczął zasypiać w łóżeczku. Bez płaczów, spazmów, buntów (a to przecież 22 miesiąc). Po prostu. Tak samo było z cyckiem. Do pewnego momentu ssał jak szalony, tak że pierwszą miesiączkę dostałam po ponad roku od porodu. A pewnego dnia, jakoś oboje się niewerbalnie dogadaliśmy, że pora na zmianę. Jakoś wyczułam, że może już. I teraz tak samo. Przyszedł czas, miś dał mi znak ;). Nie wiem jaki. Ale któregoś dnia stwierdziłam, że dziś spróbujemy inaczej.
Pewnie, że byłoby nam prościej, gdyby zasypiał tak zawsze. I gdybym się bardziej postarała (czyli była odporniejsza na jego płacz i wyciąganie rączek), to zmusilibyśmy go szybciej, wytresowalibyśmy, wytrenowalibyśmy. Ale jakoś cieszę się, że tak nie było. Że musiałam się wstydzić, jak bardzo nie ogarniam. Bo teraz widzę, jak to wszystko naturalnie postępuje. Miś miał kiepsko w moim brzuchu, ciąża była powikłana, musiałam brać dużo różnych leków i trzy miesiące leżeć. Poród przez cesarskie cięcie, tydzień przed terminem, planowa operacja, akcja porodowa jeszcze się nie zaczęła. Nie dziwne, że był niedokołysany, że potrzebował bliskości, wtulania, ssania.
Poradniki można i warto czytać. Ale równocześnie pamiętać należy, że najważniejsze są potrzeby misia, niepowtarzalnego, który ma niestandardową historię i płodową, i połogową, i niemowlęcą, który ma rodziców z takimi a nie innymi ograniczeniami, generalnie - powtarzam jak mantrę - KAŻDE DZIECKO JEST INNE, każda rodzina jest inna. I jeśli ktoś coś powinien już robić, to mama i tata - kochać dziecko, wsłuchiwać się w nie, mądrze i niezależnie reagować na jego potrzeby.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz